— Tak. Sam nie miałem pojęcia, że uporam się tak prędko z robotą.

Nadinspektor dodał ściszonym głosem:

— Miło mi panią zawiadomić, że Michaelis jest zupełnie wyłączony z tej sprawy...

Protektorka byłego więźnia przyjęła to z oburzeniem.

— Jak to? Czyżby byli u nas idioci, podejrzewający go o związek z...

— Bynajmniej nie idioci — przerwał z szacunkiem nadinspektor. — Nawet całkiem zręczni ludzie... zupełnie wystarczająco jak na swoje potrzeby.

Zapadło milczenie. Mężczyzna u końca szezlongu przestał rozmawiać z sąsiadką i przyglądał się nadinspektorowi z niewyraźnym uśmiechem.

— Nie pamiętam, czy panowie już się spotkali — rzekła wielka pani.

Pan Władimir i nadinspektor, przedstawieni sobie, stwierdzili nawzajem swoje istnienie z drobiazgową i czujną uprzejmością.

— Ten człowiek mnie nastraszył — oświadczyła nagle dama siedząca obok pana Władimira i kiwnęła głową w jego stronę. Nadinspektor znał ową damę.