W poufnym jego tonie zabrzmiało podniecenie:

— No łup — zdobycz — forsa. Trzeba mu to dmuchnąć sprzed nosa. Musimy to dostać; ale nie przyjdzie to łatwo i pani musi nam pomóc. No? Czy on to trzyma w domu?

Jak to często bywa u kobiet, jej władze umysłowe zaostrzyły się wobec grozy niebezpieczeństwa. — Potrząsnęła głową przecząco.

— Nie.

— Na pewno?

— Na pewno — odrzekła.

— Aha! Tak właśnie myślałem. Czy ten drab wierzy pani?

Znów potrząsnęła głową.

— Wstrętny hipokryta — rzekł z przejęciem i zauważył: — Ale on to pewnie należy do oswojonych, co?

— Niech pan się sam lepiej przekona — rzekła.