— Pewnie, że zabójstwo jest grzechem — szepnęła.
— Wyszedłem — ciągnął Heyst. — Zostawiłem go leżącego na boku z zamkniętymi oczami. Wróciłem tutaj i widzę, że wyglądasz, jakbyś była chora. Co to było, Leno? Tak mnie przestraszyłaś! Poszłaś się położyć, a ja rozmawiałem przez ten czas z Wangiem. Spałaś spokojnie. Usiadłem tu i zacząłem zastanawiać się nad wszystkim, co się stało, usiłując przeniknąć ukryte znaczenie wypadków i zrozumieć ich przebieg. Przyszło mi na myśl, że te dwa dni, które mamy przed sobą, wyglądają jak rozejm. Im więcej myślę o tym, tym wyraźniej czuję, że nastąpiło pod tym względem milczące porozumienie między mną i Jonesem. Ta okoliczność jest dla nas pomyślna — jeśli w ogóle może być coś pomyślnym dla ludzi tak jak my zaskoczonych. Wang odszedł. Ten postąpił przynajmniej otwarcie; ale nie wiem, co może strzelić mu do głowy i przyszło mi na myśl, że lepiej ostrzec tych ludzi, iż nie odpowiadam już za Chińczyka. Nie chciałbym, aby pan Wang uczynił jakiś krok, który by przyśpieszył akcję przeciwko nam. Czy rozumiesz, o co mi chodzi?
Skinęła głową potwierdzająco. Całą jej duszę ogarnęło namiętne postanowienie i egzaltowana wiara w siebie; pochłaniała ją myśl o przedziwnej sposobności, dzięki której mogła zdobyć niezawodnie miłość tego człowieka — zdobyć ją na wieczność.
— Nigdy nie widziałem dwóch ludzi — mówił Heyst — bardziej jakąś wiadomością poruszonych niż Jones i jego sekretarz, który był już wtedy z powrotem. Nie słyszeli moich kroków. Przeprosiłem ich, że przeszkadzam.
— „Ależ broń Boże! broń Boże” — rzekł Jones.
— Sekretarz cofnął się w róg pokoju i śledził mnie spode łba jak czujny kot. Obaj najwidoczniej mieli się na baczności.
— „Przyszedłem” — mówię do nich — „aby panów zawiadomić, że mój służący odszedł — opuścił mnie”.
Z początku spojrzeli po sobie, jakby nie rozumiejąc moich słów; ale wnet się bardzo stropili.
— „Pan mówi, że pański Chińczyk uciekł?” — spytał Ricardo, wyłażąc ze swego kąta. — „Tak sobie, ni stąd ni zowąd? Dlaczego uciekł?”
— Odrzekłem, że każdy Chińczyk postępuje zawsze według ściśle określonych i prostych powodów, ale wydobyć z niego te powody wcale nie jest łatwo. Oświadczył mi tylko, że „nie podoba mu się”.