— Rozumiem doskonale. On jest romantykiem!

Zdiagnozował od razu przedstawiony przypadek i zdumiony byłem, w jak prosty sposób to uczynił; rzeczywiście, rozmowa nasza przypominała konsultację w gabinecie doktorskim — Stein z miną uczonego siedział przed biurkiem, ja z boku, z miną zaniepokojoną, tak, że zupełnie właściwe było moje pytanie.

— Jakaż na to rada?

Podniósł w górę długi palec.

— Jeden jest tylko środek! Jedna tylko rzecz może nas wyleczyć od bycia sobą!

Szybkim ruchem palec opadł na biurko.

Omawiany przypadek stawał się coraz prostszy, a zarazem bardziej beznadziejny. Nastała chwila milczenia.

— Tak — rzekłem — właściwie chodzi nie o to, jak się wyleczyć, ale jak żyć!

Potwierdzał trochę smutnym kiwaniem głową.

Ja, ja! Możemy powtórzyć za waszym wielkim poetą: „oto jest pytanie”. — Kiwał ze współczuciem głową. — Być! Ach! Ale jak?