— Jedyną rzeczą poniekąd rozumną, jedynym, co ma jaki taki sens, jest pogrążyć się w myślach; to jakby błysk prawdy. Mówię o prawdzie istotnej, dla której nie ma miejsca w polityce i dziennikarstwie. Zdarzyło się mi powiedzieć, co myślałem. A pani się pogniewała! Jeśli pani uczyni mi tę łaskę i zastanowi się nieco, to przekona się pani, że mówiłem jak patriota.
Po raz pierwszy rozchyliła nieco łaskawiej swe czerwone usta:
— Zapewne, lecz pan nigdy nie ma przed oczyma celu. Trzeba posługiwać się ludźmi takimi, jakimi są. Zdaje mi się, iż nikt nie jest naprawdę bezinteresowny, prócz może pana, don Martinie.
— Broń Boże! Pragnąłbym, by ta wiara we mnie znajdowała się u pani na ostatnim miejscu — odezwał się swobodnie i zamilkł.
Zaczęła lekko poruszać wachlarzem, nie podnosząc ręki. Po chwili szepnął namiętnie:
— Antonio!
Uśmiechnęła się i angielskim zwyczajem wyciągnęła rękę do Charlesa Goulda, który składał jej ukłon. Decoud, opierając się łokciem o poręcz kanapy, spuścił oczy i bąknął: „Bonjour”182.
Señor administrador kopalni San Tomé pochylił się na chwilę nad swą żoną. Zamienili kilka słów, z których zabrzmiały głośniej tylko wyrazy: „największy entuzjazm”, wyrzeczone przez panią Guld.
— No, tak — zaczął znów półgłosem Decoud — nawet on!
— To istna potwarz — rzekła Antonia niezbyt surowo.