— Pan robił notatki po rosyjsku? — spytałem. Skinął głową. — A mnie się zdawało, że to szyfr — rzekłem. Roześmiał się, potem znów spoważniał.
— Z wielką trudnością utrzymałem tych ludzi z daleka — powiedział.
— Czy chcieli pana zabić? — spytałem.
— Ach nie! — krzyknął i urwał.
— Dlaczego nas napadli? — ciągnąłem. Zawahał się i rzekł wstydliwie:
— Nie chcą, aby odjechał.
— Doprawdy? — rzekłem z zaciekawieniem. Kiwnął głową tajemniczo, z mądrą miną.
— Mówię panu — zawołał — że ten człowiek wzbogacił mi duszę!
Otworzył szeroko ramiona, wpatrując się we mnie małymi, niebieskimi oczkami, które były zupełnie okrągłe.