cichy siedzę nad tobą — i w głębi twej topię
me spojrzenie — bezsłowne — gorące...
Opuszczony okopie — wijący się kręto,
jak olbrzymia tętnica lub żyła!
W ową krwawą godzinę, z płomienia poczętą,
w tobie przecie krew żywa tętniła!
Krew tętniła i wrzała w gorącym ukropie,
ból się w tobie przyczajał, jak w zszarpanym nerwie;
krwawych ludzi gromady, nędzą zżarte i wściekłe,
pełzły w tobie, jak gdyby robactwo po ścierwie...