spojrzyj w ranek malowany

spojrzyj bystro dokoła

ukochany

nie wołaj

mam na oczach marę senną piękniejszą

a cóżeście to tak dymy rozwiedli

że w siności tej nie widać wsi całej

świtem rankiem słońce sunie spod jedlin

jak twarz moja zuchwałe

ustawiały się rzędem płoty