a przecież na trotuarze nowy świat trzydzieści dwa

moknę na deszczu marząc jak podchmielony policjant

samotny w tłumie ja

zlikwidowano wojnę spętano paktów powrozem

na próżno bo my wciąż na froncie bijemy się

patosem dział świszczących bomb grozą

jestem wciąż na pustyniach verdun

deszcz na asfalt światło na krzyk warszawy

oczy mkną na kolumnę ogłoszeń bo ona z chlebem

od wewnątrz czuje mózg wojenną czerwoną prawdę