spod bystro tnącej wodę kiedyś płynęła ręki

pluskało kliny czarne niszczyły wiotką gładź

wybijał odblask lampy srebrne i srebrne sęki

dziecko

po co mnie było brać

śpiewny pocałunek

o śpiew mój czochra suchą grzywę koń

żurawie strzelają ciemne race

za śpiewem wyrywa się z betonów klon

chce iść