w zielonawym złocie konstelacji nad modrym nocą borem

wywołany czy mocą czyją

czy może myślą alegoryczną fosforyzującą

idziesz na płomień ze srebra księżycowego

taanis taanis taanis taanis

który jesteś który powstajesz

ku słońcom

o królujące powietrze

w srebrze modrości promieniu

szemrzesz urokiem nie z ziemi nie sponad ziemi