zamknięte drzwi

drzwi

poranek płoty naprzeciw szyn kolejowych plątowisko

dzwon gasnący z kościoła wśród nawałnicy drzew

zakonnic śpiew

płacz dzieci

chyba już wszystko

nie można chwiać się jak tamta sosna pod gwiazdą

palce na piórze zwinięte cierpko cierpiąco

grają niby na flecie naszą syberię nasz dom