patrzę słucham bledsze się stają blaski powietrze głusza

rubinowy urasta liść

nie w gąszczu na bandaża bieli

głowa głowa

po nocy słońce na oczach muskało brew

brew ziemi sennej w kołysance drzew

ziemi sennej w drzewach gonnych9 stupokłonnych

od szkarłatu obłoków tak łunna

szklannym brzękiem cudów podchmurna

w winnobraniach budzi się wonnych