umilknij mokre niebo dosyć modrego grania

obłoki nam ukażą galop i uciszenie

obłoki siła dźwiga spoza namiotów jodeł

bór obalają rdzawy ku wodzie bruzdy szklącej

biją jak cichy werbel powracającej roty37

obłoki czeremchowe chłodne płynne i rącze

obłoki srebrny łopuch na firmamentów dunaju

chłoną się drą i dzielą i rosną w zakosach

te kamienie bez wagi skądś z fruwających krajów

czy może tuman pyłu po niewidzialnych wozach