przede mną odkryte to co wam się z rąk wymyka

kopuła stalowa z gwoździami gwiazdami

która może jest pusta

i strefa od pierwszego do setnego zwrotnika

Gwiżdżą syreny nienawiści

tętnią jeźdźcy tuż koło mnie

wbrew ziemi tu mi bezdomnie

a dalej w otchłani świeci czyściec

od rozpusty nierozum i wiara

od zgubienia poezji niepokój