Ale jak na licho,

Patrzy, bębenek leży,

Jakoś niechcący raz, drugi uderzy,

Z początku lekko, potem głośniej trocha...

A mama, na wpół z płaczem: «Tak mnie Felcio kocha?»

Zapomniałem się mamo, ach przepraszam mamę!»

I zadrżał na tę myśl samę.

«Wierzę ci moje dziecię, nie chciałbyś źle czynić,

Nie śmiem cię nawet winić;

Ale bądźże już cicho.” Pełen dobrej chęci,