Wilgotna była jesień,

Częste deszcze padały,

Cukry mrówce stopniały,

Zresztą wszystko pogniło,

Nic na zimę nie było.

Znowu mrówka do siostry. A siostra w komorze.

Jakżeś szczęśliwa, rzecze, żeś zbierała zboże!

Znikły już moje zapasy,

A najcięższe idą czasy.

I łzami się zalała.