Gospodarz jak ojciec, a słudzy jak dziatki,

Razem się zbierali do jednej komnatki.

Mówili pacierze, śpiewali piosenki,

Dziękowali Bogu, za dar z Jego ręki.

A potem gospodarz czytał słowo Boże,

Tłómaczył, wyjaśniał, co to Pan Bóg może.

Jak on wszystko widzi, jak dobrym być trzeba,

Jak na urodzaje deszczyk zsyła z nieba;

Bez niego i kropla na ziemię nie padnie,

On wszystko na świecie urządził tak ładnie,