I próżno wracasz... i tak bez ustanku. —

No to wiewiórka: ot widzisz kochanku,

Jesień nadchodzi, owoc spada z drzewa,

Wicher dmie srogi wszystko porozwiewa.

Otóż na zimę dziś się zapas zbiera.

Próżniak, niedbalec, to z głodu umiera.

Kwiatek znaleziony

Leżał kwiatek na drodze,

Niejeden go nie widział, choć go miał przy nodze,

Niejeden choć widział, minął,