Przyszło do tego na ostatku, że dawnego życia pożałował.
— Głupim był, — powiedział sobie...
Wtem gdy tak się męczy, patrzy, idzie ten sam, który go złotem obdarzył.
— Niech będzie pochwalony!
— Na wieki wieków!
— A co u was słychać, poczciwy Mitręgo? Jużci szczęśliwi jesteście gdy macie coście chcieli?
Poskrobał się w głowę chłop. Nie śmiał się przyznać, że głupim się czuł.
Pewnie, żem z łaski waszej szczęśliwy, — rzekł wzdychając poniewoli, — a no coś mi jest.
— Cóż ci jest? — spytał anioł.
— Ot, czasami zachciewa się coś robić, bo mnie nuda zjada.