Jak gdyby na bal wielki. Nic nie mówi mama,

Lecz bardzo skromnie ubiera się sama.

Nie trzeba było więcej, domyślna dziecina

Odmienia strój, czemprędzej błyskotki odpina,

I zą chwilkę

Skromnie ubraną ujrzano Emilkę.

Tym sposobem Emilka serce ukształcała,

Nie lękała się groźby, kary nie czekała,

Każdy za wzór wystawił tę dziecinę lubą.

Była płci swej zaletą i rodziny chlubą.