Aby pan jaki bezduszny i chciwy

Za niewolnika sobie nie przyswoił.

Wolał go jeszcze przy sobie zostawić. —

— Mogę zajść z tobą do waszego domu? —

— A czemuż? Panie! Rodzice gościnnie

Każdego w domu, czém mogą, przyjmują.

Pewnieś strudzony i odpocząć zechcesz. —

I Witol poszedł, niosąc dzban dziewczyny,

Krętą drożyną do domku białego.

Stał on wpośród drzew i gęstéj leszczyny,