A jeśli Bogi poszczęscą wyprawie.

Pomnijcie, żeście mnie winni i życie,

I kraje wasze, i hołd, i daninę.

Posłuszni stańcie, kiedy na was skinę.

A kiedy stosy wojenne zapalą,

Montwiłła dzieci niech piérwsze z oszczepem

Poskoczą wszystkie do boku Mindowy. —

Rzekł i na braci rzucił wzrok surowy.

Ci stali biedzi, milczący, a w głowie,

Jak sen im dziwny, szły Mindowsa słowa.