Ściągnęli ludu chmury jak szarańczy,

Szli tłuszczą z szumem, ze śpiéwem, i wcześnie

Łyka na brańców kręcili po drodze.

A jak wracali!! krwią i łzami zlani!

Bracia! Bóg chrześcijan254 wié, co będzie z nami!

I w imię Jego pójdziem pomścić ojca!

Czas już, zaprawdę, bo wiek w nas przygłuszy

I żądzę zemsty, i boju pragnienie,

I pamięć ojca, i naszych krzywd własnych. —

Ja pierwszy na się Mindowsa wywiodę,