Jak dzik, gdy strzała uwięźnie mu w oku. —

Aż Letas z dala drżał przed gniewem jego. —

A głosem Kniazia nie Krywiczan zamek,

Nie gród Krywiczan jeden się rozlegał,

Głos jego Litwę przelękłą przebiegał;

Ludzie padali milczący, pobledli,

I cicho drżący nawzajem pytali —

Kogo Mindowsa straszny gniew obali? —

Wpośrodku zamku, na wzgórzu, nad wodą,

Stał stos z smolnego zrzucony łuczywa;