Naówczas Marti, w dół spuściwszy oczy,

Jakby za męża swego się wstydziła.

A Christjan, jakby nie słyszał słów jego,

Znowu spokojny nawracać poczynał;

Znów Marti oczy ku niemu się wzniosły,

I podziwieniem, ciekawością tlały.

Już dnia trzeciego Mistrz żegnał Mindowsa;

Kunigas jeszcze nie puszczał od siebie.

— Powiedz mi, rzecze, co będzie z przymierza? —

— Przyjm naszą wiarę, Mistrz mu odpowiedział,