Daléj i daléj wieść na Litwę bieży,

A kędy zajdzie, spokojność wyżenie424

I łzy zostawia, strach zostawia blady. —

A wejdaloci z wierzchołka kurhanów,

Głosy wielkiemi lud z puszcz wywołują.

Dymią się po wsiach ofiarne ogniska,

Kozły ofiarne i kury padają.

Krwią ich skropiony lud z obliczem smutném,

Wraca się modlić Kobolóm swéj chaty.

Jaćwież usłyszał o Mindowsa zdradzie,