Kunigas stał już przed wroty451 ciemnicy,

A lud zwołany napełniał podwórzec.

Czemuż tak nagle lice mu pobladło,

Trzęsą się ręce, wargi posiniały.?

Wściekle się rzuca i ludzi rozbija? —

Czemuż tak szybko od zamkowéj wieży,

Do swéj świetlicy rozjuszony bieży?

Czemu nie każe zuchwalca ukarać?

A lud powoli szemrząc nazad płynie?

Trojnata nié ma, nié ma u wrót straży,