Czyste, nad grodem Krywiczan świéciło.
W dolinie tłumy zebrane szemrały —
Litwy bajoras, kunigas, smerdowie,
Prosty lud, gwałtem z starych puszcz przygnany,
Czekał chrztu, którym pokropić go miano.
W godowych szatach nawróceni stali,
Lecz smutne twarze, od wstydu czerwone,
Na ziemię patrząc, posępnie spuszczali.
Wpośród nich mnisi chodzili, co słowy
Niepojętnymi dla tłumu mówili. —