Skonał bełkocząc niewyraźnie — Dzieci! —

— Tych, krzyknął Mindows, wskazując bojary108,

Uwiązać dzikim koniom do ogonów,

I puścić w lasy; miecza na nich szkoda;

Precz z niémi! — Słudzy milczących powiedli,

A zamek zawrzał, zapłonął ogniami,

Zahuczał ludem, i nim kury trzecie

Zapiały, dziesięć dzikich biegło koni

Ze wrót zamkowych, po obszérnéj błoni,

Każdy za sobą wlokąc zdrajcy ciało,