Komtur od pasa odczepił

Miecz długi, ręką dał drżącą,

I przez drzwi biegł już otwarte.

Kiejstut szybko mijał wartę,

Wnet bramy przeszedł i mury,

Siadł na koń, leciał ku Litwie,

I znowu wolny, powietrzem

Piersią széroką oddychał;

A krótka jego niewola

Jak sen się ciężki wydała;