Wysłać kobiercem, przyodziać skórami;

A chociaż straże u drzwi mu postawił,

Przynajmniéj okno puszcza blask słoneczny,

Przynajmniéj Witold na wody i lasy,

Na ziemię może okiem rzucić z dala.

Lasy mu szumią, szumi srébrna fala,

Słońce mu świeci; powietrzem swobodnie

Oddycha, ziemię obejmując wzrokiem.

Ale więźniowi nie patrzeć na słońce,

Ani zieloną wiosną się weselić,