Wnet bracia w krużganki rozbiegli się cicho;

Mistrz sam się pozostał1145, usiadł w wzniosłym tronie,

Czeka. Drzwi otwarły1146 — Witold wchodzi dumnie.

On spójrzał1147 i porwał1148, i stoi milczący,

Bo poznał Witolda, a boi się zdrady,

I lęka, czy zamku nie ubiegł1149 ze swemi?

— Cny mistrzu! — rzekł Witold — otom u was znowu!

Z prośbą po raz trzeci, do was, do Zakonu. —

— Z prośbą? do Zakonu? Wy ze mnie szydzicie! —

— Na Boga, nie szydzę. Jagiełło mnie zdradził,