Ufnością w sobie i męztwem1350 świeciło;

Nie ten to Witold. Złamany walkami,

Z oczy zgasłemi, dłońmi bezsilnemi,

Blada twarz kością przegląda zpod1351 skóry,

Czoło się zryło, policzki zaklęsły,

Usta zapadły, a pierś, niegdyś pełną

Marzeń, nadziei, teraz smutek wzdyma.

U jego łoża, młoda, druga żona1352,

Z suchemi oczy, padła zamyślona;

Niepokój tylko widać na jéj twarzy,