Surowość patrzy, rozum beznamiętny,

Z dwóch oczu czarnych męztwo świeci dumne;

Lecz usta wyraz Chrystusa miłości

Złagodził, ujął i w uśmiech przegina.

Spójrzał1359 nań Witold i wstrząsł się, a oczy

Zamknął na chwilę; potém je otworzył,

Z dumą i gniewem skierował na mnicha,

Nie mogąc ręką, wzrokiem go odpycha,

On idzie; ani ulęknął1360 się gniewu;

Słowo poszepnął i u łoża siada.