Lud wasz porzuca raz przyjętą wiarę,
Wy do niéj ludu nie zmuszacie swego,
Od chrztu już lata bez owocu biegą,
Czas zacząć szczepić Chrystusowe słowo. —
— Szczepcie, rzekł Mindows z uśmiéchem pokrytym,
Dałem swobodę, i dziś jéj nie przeczę.
Czegóż wam braknie? Nie dośćże krwi ciecze?
Nie leżąż trupy u kościołów progu?
Macie ofiary dla swojego Boga. —
— Nie takich ofiar Bóg nasz, Królu, żąda. —