Chylony wiatrem dąb znowu odgina,

I czoło podniósł, i rozjaśnił oczy,

Wesół, nadziei wzrokiem wkoło toczy,

A kędy pójrzy1224, gdzie myślą pobieży,

Widzi tłum zbrojny i chumry rycerzy.

Naówczas serce harde piersi wzdyma,

Ręką po oręż do boku się ima,

I woła starych wróżbitów, kapłanów,

Stokroć zagląda w wróżby, pyta losów,

Słucha wyroczni niepojętych głosów.