Sam Mindows porwał jéj rękę, odrzucił,

I pchnął. Aż z słabéj niewiasty przed chwilą,

Co łzy błagała i u nóg leżała,

Silna i straszna Litewka1251 powstała.

Taką raz pierwszy ujrzał ją Mindowe.

W oczach jéj gniewy wybuchłe błyskają,

Drżą wargi sine i pięści się wznoszą,

Skoczy wilczycą, co szczenięcia broni —

I nie prośbami do Mindowsa woła,

Nie zniża głowy, nie uchyla czoła. —