Mindows stał słupem — Wtém ze drzwi zdyszany,
Włosy splątane, rozczochrana broda,
Zbryzgany błotem, z sukniami w nieładzie,
Wpada posłaniec z laską w ręku białą,
Mówić nie może, zwalił się na ziemię,
I ręce tylko do góry podnosi —
Zaledwie słowo — Zwycięztwo1252! — wymówił.
Zatrząsł się, na Wschód poglądając, kona. —
Tuż za nim drugi z pośpiechem nadbiega,
I zamek wielkim krzykiem się rozlega.