Dłoń w dłoni, pierś z piersią, włos z włosem zmięszany1700;
Ona mu swą młodość, a on jéj swe boje
Po cichu spowiada. I wzrok łzą zalany
Wyjaśnił się Annie. W początku to co dnia
O matce mówiła, do matki zsyłała1701,
A potém raz w tydzień, drugiego tygodnia,
A potém choć w miesiąc raz wieści żądała,
A potém wzdychała, czekając z pokłony1702,
Aż w tamte przypadkiem miał jechać kto strony.
O ludzka pamięci! tyś płocha wietrznica!