W téj godzinie się nie może.
Nazad na miasto powróccie1956,
I pokoju nam nie kłóccie1957. —
Kiejstut dłonią niewolnicze
Usta stulił. — Nie mam pana!
Krzyknął głośno — twój, mym jeńcem!
Idę nie o słowo prosić,
Ale karać go za zdradę. —
Sługi woła. — Zwiążcie! strzeżcie!
W najciemniejszy loch go wrzucić,