Ja w zdradę, o ojcze, w złość jego nie wierzę. —

— Masz dowód — rzekł Kiejstut — masz, patrzaj — przymierze

Tu stoi! Niech mnich ci przeczyta, w ich mowie,

Że przedał nas obu, na mojéj knuł głowie

Swą wielkość budować. I pisze mistrzowi,

Że Żmudzi, żmudzkiego kniazia się wyrzeka,

Że nawet wspomoże Krzyżaków w potrzebie.

Co Witold mi na to? co syn mój odpowié?

Czy nie dość jam cierpiał? czy nie dość jam zwlekał?

Czy nie czas, nie warto z ich karków spaść głowie? —