Z małą garstką ludu do Marii miasta2491,
We wrota zastukał, odmieniwszy imie2492.
Do mistrza z poselstwem z Litwy przyszedł głębi.
I nikt go nie poznał, na zamek wpuszczono.
Na zamkowéj sali w nocnym siedział mroku
Mistrz nowy, komturów otoczony radą.
Jakieś xięgi patrzą2493, listy przed się kładą,
I cicho cóś2494 szepcą, a czoła zmarszczyli.
Wtém podwórzec tętni, trąbka się ozwała.
— Do mistrza! Nieznany chce się widzieć xiążę2495. —