Co dzień, to gorzéj! co dzień klęski srogie

Idą, jak płomień po lesie puszczony!

Ludzie padają i sioła się walą!

I Udegita płomienistą brodę

Zwiesił na niebie, czerwonemi oczy326

Spogląda na was i zemstę wam wróży!

Jeszczeż to Bogów błagać wam nie pora?

Oto ja za was na święty stos idę.

Może śmierć moja gniew Bogów ukoi,

Może krew moja zemstę zaspokoi.