I wieźli do nas. Na naszéj granicy

Ja sam, porwawszy żagiew zapaloną,

A w drugą rękę kubek z piwem białém,

Biegłem ich spotkać. Trzykroć wóz obiegłem

I trzykroć piosnkę zwyczajną śpiewałem:

Nie płacz, nie płacz po kryjomu,

Łzóm385 swym nie daj biedz386.

Jakeś strzegła ognia w domu,

Będziesz u nas strzedz387.

Ale, śpiewając, na twarz jéj patrzałem.