I kilku lóznych403, wlokących się z tyłu.

Już się zbliżali. Wtém Raudon, ujrzawszy,

Że któś na drodze przeciw zamku siedział,

Przypuścił konia i zbliżył się nagle.

— Ktoś ty? — zapytał zagniewanym głosem.

— O wielki Panie! — Witol odpowiedział —

Jestem ubogi, z daleka podróżny. —

— I zkądże404 idziesz? — Raudon nań zawoła.

— Z świętego idę Romnowe, gdzie właśnie

Krewe Krewejto za nasz lud się spalił. —