Jednych odepchnął, a drugich skinieniem

W głąb domu Raudon przed siebie odprawił.

Witol, przeszedłszy próg piérwszéj komnaty

I powitawszy Kobole zamkowe,

Usiadł przy ogniu, który się wpośrodku

Szérokim, smolnym płomieniem podnosił.

Wkoło ogniska ławy i kamienie,

I stoły były z cisowego drzewa;

Ponad nim otwór, przez który dym czarny

Wijąc się, w kłęby ku górze unosił.