Sam chciałeś, wolnyś, i sam się zabijesz. —

Gdy tak mówili, wyły psy u bramy,

Niedźwiedź rozdartych wnętrzności wydzierał,

Leżał, i łapy liżąc, je pożerał.

Z podziwem wszyscy patrzali, gdy młody

Wędrowiec, z lichym orężem u boku,

Bez zbroi, łuku, oszczepu i drzewca,

Przeszedł wśród wszystkich, podwórzec otworzył,

I stanął śmiało przed siwym niedźwiedziem.

Tamten zaledwie mordę zakrwawioną