I on na czole dźwigał chmurę czarną!

Alleps spoglądał, lecz w mrokach porannych

Mignęły konie, potém tentent791 tylko

Dźwięczał nad rzeki brzegami, w pagórkach,

Odbity ciszéj, — uciekał, uciekał. —

I znowu cisza głęboka w Romnowe.

VII

Nad lasu wierzchołki wyniosłe

Dwie sosny głowami sięgają,

Na sosnach dwie pary gołębi