Mówił, i gniewny wysłał sług swych pięciu.

— Weźcie mi śmiałka, przywiedźcie przede mnie.

W milczeniu słudzy posłuszni skoczyli,

Lecz się zaledwie w krzaki zapuścili,

Dwu jeźdźców nagle stanęło przed niemi,

A nim czas mieli wyrzec jedno słowo,

Piérwszy ich ciężkiém przekleństwem powitał.

— Ktoście? zkąd797? Jakiém prawem w moim lesie?

Związać, do zamku odesłać związanych! —

Milczeli, z strachu osłupieli słudzy —